Minione Nadzieje
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec






Inne światy:
by Raini
by Vedzia
by Amari
by Els
by Life&Death
by me ^^



Postacie:
czyli
~~LISTA PŁAC~~


Rycerzaści:
Aries - Shion
Aries - Mu
Taurus - Aldebaran
Gemini - Saga
Gemini - Kanon
Cancer - Death Mask
Leo - Aiolia
Virgo - Shaka
Libra - Dohko
Scorpio - Milo
Saggitarius - Aiolos
Capricorn - Shura
Aquarius - Camus
Pisces - Aphrodite

Bogowie:
Atena -_-
Hades *^^*
Hekate :P
Hera
Ares

Niegdysiejsze brązy:
Mhroczny Shiryu
Mroźny Hyoga
Ptasiek Ikki XD
Słodziasty Shun

Postacie poboczne:

*z Imperium:

Kyo - mistrz Nemi i Shuu
Van Panel - mistrz Vedzi
Majris - mistrzyni Silki
Ultar - mistrz Raini
Ajax - mistrzyni Kyo
Shama - mistrz Segno
Miri

*Czterej Kardynałowie
Ares
Xavier
Edziu
Set

*z Królestwa Gai
Sauri
Kouri
Rinou

*Amazonki
Kaori - królowa
i jej przyboczne:
Schedar
Segin
Achird

*Mhroczne Elfy
Neithir - książę
Tinwe - jego siostra
Eithen
Yngvan

*Przybysze z innego wymiaru
Lord Nemi XD
Lady Segno XD

Inne dziwne stwory:
Iluzoryczna Shuu *^^*
(publika szaleje)
Krwawa Silene
Różowa Vedzia alias Gaia
Zerojedynkowa Raini
Imperator Feniu
Powietrzna Nemi
Tęczowa Segno XD
Świstak Zenek lol
Czarny Smok Sherr
Jednorożec Elia
...i Tajemnicza Wyrocznia:P


jedyna i niepowtarzalna ofiara losu:
Pegaz - Seiya





różne inne wiadomości :P

kolory misji:
(od najłatwiejszej do najtrudniejszej)
zielona
ciemno-zielona
błękitna
granatowa
fioletowa
różowa
czerwona
czarna

hierarchia
Frędzelki żółte:
(żółtodzioby)
1 ranga
2 ranga
3 ranga
4 ranga
5 ranga -> przechodzi do mistrzów
Frędzelki czerwone:
(mistrzowie)
1 klasa
2 klasa
3 klasa




Kalendarium
Arachia 3 Luty
Silene 10 luty
Kaori 7 marzec
Raini 6 kwiecień
Sherr 30 kwiecień
Nemi 30 czerwiec
Segno 25 sierpień
Edziu 8 wrzesień
Vedzia 21 wrzesień
Elia 18 październik
Feniu 15 listopad
Tinwe 20 listopad

co by nie zapomnieć :P


Twórcze wizje
Silka, Vedzia i Shuu
Nemi, Segno, Ultar i Shama
Kouri i Sauri
Amazonki
Po prostu Mu XD
Mu ^^
Saga i Camus wersja by Shuu
Kyo ^^
Kyo :P
same kudły xD
Ultar^^
Mhroczna Elfka :3
Shama XD
Shama po raz 2
Majris
Afro w kultowej scenie _^_


PARKI *^^*
Vedzia i Milo
Raini i Bliźnie... pytanie które ;]
Sil i Camus
Tinwe i DM
*^^*
Don't go T.T


Twórcze wizje by Nemi
Kyo Shuu i Mu :P
KYO
Znowu Kyo
I jeszcze raz :)
ULTAR
Ultar once again ^^
Shamuś *.*
Lord Nemi XD
Lady Segno _^_
Dużo Ludu *^^*


04.01.2008 :: 14:09
151.
Przybytek Ateny.
Shuu siedziała z tyłu całego hotelopodobnego budynku (co oczywiście wszyscy pamiętają XD) i wpatrywała się bezmyślnie w niebo.
Nagle coś wpadło w jej pole widzenia i aż zamrugała ze zdziwienia.

Kilkanaście metrów nad ziemią.
- Jesteś pewien, że to tutaj? – zapytała kobieta lecącą bok niej świetlistą postać, która prychnęła niecierpliwie w odpowiedzi.
- No długo ci zajęło odnalezienie drogi... – dorzuciła druga cicho.
- Dlatego pytam się, czy jesteś absolutnie pewien – westchnęła pierwsza. – Zwalanie się niewinnym ludziom na chatę nigdy nie było moim hobby.
Świetlista postać zabłysła czerwienią.
- Ale nie denerwuj się tak – próbowała łagodzić trzecia kobieta. – My po prostu po tych wszystkich przebojach z Imperium staramy nie rzucać się w oczy.

Świetliste coś uspokoiło się trochę.

Shuu przetarła ślepia raz, drugi, ale to co wisiało na niebie nie znikało... a było to ni mniej ni więcej tylko stado osiodłanych, skrzydlatych koni, dosiadanych przez uzbrojone, wojowniczo widać nastawione, kobiety.
Poskrobała się po czuprynie i pomyślała, że to średnio możliwe i chyba ma halucynacje, ale zaraz potem zrewidowała poglądy, przypominając sobie pokrótce co ostatnio przeżyła.

W tym samym czasie w środku budynku.
Raini wreszcie po długim czasie (XDD ojjjjj dłuuuuuuuugim xD) doszła do siebie.
Ocknęła się w jednym z pokoi w przybytku Ateny. Usiadła na łóżku i rozejrzała dookoła. Pokój jak pokój, niespecjalnie duży, łóżko, jakiś stół, fotel, a na fotelu jeden z Bliźniaków, rozwalony i pochrapujący co jakiś czas.
Raini parsknęła śmiechem.
Wstała z łóżka i rozciągnęła się, że aż zatrzeszczało w stawach, ale Bliźniak nie obudził się. XD
Wzruszyła ramionami i zupełnie nie zdając sobie sprawy z tego, że minęły ponad dwa dni, od kiedy straciła przytomność, wyszła z pokoju i udała się przed siebie. Szła bez konkretnego celu, aż dotarła do tylnego wyjścia, a tam znalazła siedzącą na schodach Shuu.
- Buuuuu! – ryknęła niemal do ucha wpatrującej się w niebo Iluzorycznej.
- ŁAAAAAAAAAAAAAAAAAAA! – wydarła się Shuu i sturlała kilka schodów.
- Hm... a gdzie nieustanna gotowość? – zapytała Raini, gdy Iluzoryczna wstawała. – Wrogowie naokoło, a ty podziwiasz obłoczki.
- Zerojedynkowa?! – Shuu wybałuszyła oczy. – Ale jak, skąd, czemu? Silene, Vedzia... teraz ty... co jest grane?!
- Vedzia tu jest? – zainteresowała się Raini. – I Silene?
- Też mnie to zdziwiło... ale... co do podziwiania obłoczków! Spójrz tam!!! – Shuu wskazała w miejsce na niebie, gdzie przed chwilą widziało jeszcze stado koników.
Raini podążyła wzrokiem za ręką Iluzorycznej i szczęka jej opadła.
- A to ci ciekawostka... – mruknęła.
- Czyli, że jednak mi się nie wydawało – westchnęła z ulgą Iluzoryczna.

Tymczasem ekipa pod niebiosami zauważyła, że jest obserwowana...
Mówiąc szczerze Shuu wydzierając się zwróciła na siebie ich uwagę.
Świetlista postać rozbłysła jaśniejszy światłem.

- Ałaa – skrzywiła się Raini, gdy poczuła ból w miejscu, gdzie znajdowały się znamiona na jej plecach.
- Ja mam tylko jedno pytanie – zwróciła się do niej Shuu, której oko wyraźnie latało O.ó – Dlaczego świecą ci się plecy?

Mu w tym samym czasie przetrząsał hotel w poszukiwaniu zapodzianej gdzieś Shuu.
Za którymś zakrętem spotkał Kanona, wyglądającego jakby właśnie się obudził.
- Dawno cię nie widziałem – stwierdził Baran.
Bliźniak aż podskoczył.
- Chłopie ty mnie tak nie strasz, bo mi serce odmówi współpracy.
Mu spojrzał na niego z miną typowo: „ale o co ci chodzi, uchlałeś się czy jak?”, po czym wzruszył ramionami i poszedł dalej.
Kanon pognał za nim.
- Nie widziałeś tutaj kogoś nowego? – zagadnął.
- No ostatnio nawet dość często ktoś nowy się pojawia – uśmiechnął się kpiąco Mu.
- A dzisiaj? – zaniepokoił się Bliźniak.
- A i owszem, jakaś nowa przylazła, jeszcze chwilę temu stała przy głównym wejściu i miziała się z Milo.
- Z MILO? – Kanonowi aż powieka drgnęła. – Ale jak to?!
- Normalnie on ją zna, ona jego i w ogóle romantycznie się zrobiło – podsumował Baran rozglądając się przy następnym rozwidleniu korytarza.
- Ja... ja nic nie rozumiem...
Mu już miał skręcić w lewo, gdy z prawa doleciał ich krzyk.
- Shuu – uśmiechnął się Baran.
- Fakt tak wydrzeć mordę to tylko ona umie – podsumował Kanon.
Uśmiech zaraz spełzł z twarzy Mu... bo przecież mogło się jej coś stać i pognał przed siebie.
Kanon kierując się filozofią owiec xD (offczy pęd) pognał za nim.
Wybiegli tylnym wyjściem i zobaczyli klęczącą na schodach Raini i pochylającą się nad nią Shuu, od nich biło jakieś dziwne jasne światło.
- Shuu – krzyknął Mu.
- Uważaj – pociągnął go za szmaty do tyłu Kanon i w miejscu, w którym jeszcze sekundę temu stał Baran wbiła się jakaś dzida.
Obaj Złoci spojrzeli w niebo i zdębieli, gdy ujrzeli całą ekipę podniebną, niezmiennie wiszącą w tym samym miejscu. Jedynie jakaś świetlista, niewyraźna postać zbliżała się powoli do dwóch kobiet.
- Jeśli panowie nie chcą mieć kłopotów, to lepiej niech się nie ruszają stąd – odezwał się jakiś władczy głos i w mgnieniu oka jeden ze skrzydlatych koni oderwał się od stada i wylądował tuż przed nimi, a z jego grzbietu zeskoczyła ruda, uzbrojona kobieta.

Z drugiej strony przybytku Ateny.
Ekipa nie zdążyła jeszcze się udać na wymarzone śniadanie, gdy pierwsza strzała zaświszczała w powietrzu i trafiła w ramię Wodnika, a w ślad za nią poleciały inne. Na szczęście Shion popisał się refleksem i ryknął:
- Cristall Wall!
- No to mamy atak... – podsumował Ryba. – A ja nie zdążyłem zjeść śniadania.
- Nie pajacuj – mruknął Milo wypuszczając z objęć Vedzię.
Silene z kolei zainteresowała się raną swojego Camusa.
- Tylko nie patrz tak na mnie – mruknął Wodnik.
- Sory, taki odruch – uśmiechnęła się Wampirzyca i próbowała udawać, że skapująca krew wcale jej nie interesuje. – Aczkolwiek nie daruję – mruknęła. – Mojego się nie tyka...
Powiodła wampirzym wzrokiem po okolicy i szybko zlokalizowała, gdzie ukryły się zdradzieckie Amazonki.
- Tam - wskazała całej ekipie kierunek.
Cristall Wall znikła, a do Goldów jak na zawołanie przyleciały ich Złote (Gacie _^_) Zbroje.
- No to będzie zabawa – podsumował przeciągając się DM.



Komentuj (16)


25.01.2008 :: 18:04
152.
Zadymiony pokój.
Dziwnie wysoki świst zasygnalizował pojawienie się Rivira. Nie wyglądał na szczególnie radosnego.
Pojawił się i uwalił w fotelu z miną co najmniej zniesmaczoną.
- Zgaduję, że sobie nie specjalnie pogadałeś z Shamą – zagadała Wyrocznia znad kubka z dziwną kawo-podobną konsystencją.
Rivir jedynie prychnął.
- Mówiłam – pokiwała głową Wyrocznia.
- Wiesz co – spojrzał na nią z ukosa. - Czasami bywasz naprawdę wnerwiajaca z tymi swoimi odzywkami typu: „wiedziałam”, „a nie mówiłam” itd.
- Przepraszam, że wiem wszystko na zaś – warknęła Wyrocznia, obalając za jednym zamachem cały kubek obrzydlistwa, które tam miała. - Wcale się nie prosiłam – dodała niemal szeptem.
Rivir poczuł się trochę głupio i już miał coś powiedzieć, co poprawiłoby atmosferę, ale nie zdążył, bo zauważył charakterystyczny wyraz... czy może raczej brak wyrazu twarzy (XD) u Wyroczni. Miała jakąś wizję.
- Chyba nie chcę wiedzieć, co ona tam wypiła – mruknął do siebie.
Nagle aż podskoczył w hotelu, gdy pusty wzrok Wyroczni spoczął na nim.
- Idź... sprowadź i jego i ją... - powiedziała ledwie dosłyszalnie.
Rivir wolał się z wolą naćpanej Wyroczni nie kłócić, więc czym prędzej znikł, zastanawiając się co też znów wymyśliła.

Od dupy strony przybytku Ateny. (XD)
- Tylko bez gwałtownych ruchów – mruknął Kanon do Mu. - To jest uzbrojona kobieta.
Mu spojrzał na niego z ukosa.
- Zdążyłem zauważyć.
- Chodzi mi o to, że uzbrojona kobieta jest niebezpieczna @.@ - świrował Kanon.
- Jakby nieuzbrojone były jakoś mniej niebezpieczne - westchnął Mu, ale wolał w tej chwili nie wnikać w skomplikowane stany psychozy maniakalenej Bliźniaka.
- Panowie się nie ruszają stąd, nie będzie problemu. Załatwimy swoje i spadamy – oświadczyła przybyła łypiąc to na jednego to na drugiego.
- Ja mam rączki tutaj – stwierdził Kanon wyciągając macki przed siebie.
- A jakie mają panie plany? – zapytał Mu iście dyplomatycznym tonem, patrząc równocześnie nad ramieniem rudej kobiety, co tam się dzieje za jej plecami.
- Nic specjalnego, przyjechałyśmy tylko po kogoś – oświadczyła.
- CO?! - ryknęli Baran i Bliźniak równocześnie.
- Panowie, spokój! - przypomniała im kobitka celując w nich ostrzem miecza.

Tymczasem za jej plecami...
- Raini ale powiedz coś, bo ja nie wiem co się dzieje – Shuu przyklękła przy Zerojedynkowej i nie wiedziała co ma robić, przecież na kursach pierwszej pomocy nie uczą co robić w przypadku, gdy komuś się świecą plecy.
- Wyobraź sobie, że ja też – wysyczała przez zęby Raini. - Jedno jest pewne, boli.
Nagle coś zarżało nad uchem Shuu, także zdezorientowana Iluzoryczna wywróciła się i poturlała po schodach w dół. (XD zdolnym być XD)
- Shuu!!! - krzyknął Mu.
- Spokojnie... nikomu się krzywda nie dzieje – uspokajała ruda.
Kanon obserwował scenkę, a oczki otwierały mu się coraz bardziej. Bo gdy Shuu sturlała się po schodach, jasne się stało od kogo to światło pochodzi. Dokładnie rzecz ujmując z pleców Raini. I żeby było śmieszniej dokładnie takim samym światłem emanowało coś stojące obok niej.
Kanon poczuł szturchnięcie w bok i spojrzał na Mu zupełnie zbity z tropu.
- Skup się co czujesz? - mruknął Baran.
Do Bliźniaka dopiero po słowach Mu dotarł fakt, że inni Goldzi zaczęli walkę.
- A panie to przepraszam same to przybyły czy z towarzystwem? - rzucił zanim zdążył pomyśleć.
Ostrze miecza powędrowało gdzieś na wysokość mostku Bliźniaka.
- Skąd przypuszczenie, że miałybyśmy mieć towarzystwo? - zapytała podejrzliwie.
- Bo tak jakby mamy tutaj sytuację podbramkową – warknął Kanon.
- Kolega chce powiedzieć, że zostalismy zaatakowani – przetłumaczył Mu.
- Ale chyba nie przez nas, my tylko...
- Nie wiem czy mam to uznać za atak, ale fakt jest faktem – wtedy dobiegł ich mały wybuch. - O właśnie...
- Wzieliście nas w dwa ognie – zawył Kanon. - Nie można wierzyć kobietom! Wy też jesteście Amazonkami?!
- Amazonkami...?! - zdębiała ruda. - Ależ skąd. Jesteśmy Walkiriami.
- Walkirie? - dał się słyszeć głos Shuu, która pozbierała się wreszcie ze schodów. - Ale bajer @@ A to prawda, że nadziewacie na dzidy dusze wojowników poległych na polu bitwy?
Ogólna konsternacja... po czym wielki wybuch (tym razem) śmiechu.
- No ej... tak gdzieś czytałam... - Shuu poczuła się wyśmiana... (nie pierwszy i nie ostatni raz zapewne XD)
- W różne rzeczy ludzie potrafią wierzyć – stwierdziła ocierając łzy z kącika oczu ruda. - Ale... - dodała po chwili już poważniejąc. - Widzę, że trafiłyśmy bardzo nie w czas.
- Można by to tak ująć – mruknął Mu.




Komentuj (22)