11.04.2008 :: 18:23
155.
- Czy w związku z tym, możemy już iść? - zapytał nadal obrażony Shion.
Mu spojrzał na Shuu, ta wzruszyła ramionami.
- Jak ci się chce...
- Co to ma znaczyć, jak ci się chce?! - ryknął Shion. - Idziemy i to już! - złapał oboje i zniknęli zostawiając Kanona samego.
Zrozpaczony Bliźniak nadal stał i wpatrywał się w pusty już horyzont.
- Raini... - wzdychał od czasu do czasu.
Nie wiedział ile tak stał, nieporuszony, gdy dostrzegł jakiś cień na niebie. Im bardziej się zbliżał tym bardziej przypominał jedną z Walkirii. I faktycznie.
Skrzydlaty koń zatrzymał się tuż przed Kanonem.
- Odyn pozwala ci wejść do Walhali, jeżeli tak bardzo zależy ci na Sigrun – zakomunikowała.
- Raini?
- Jak tam ją sobie zwiesz – wzruszyła ramionami. - To jedziesz czy nie?
- Pytanie! - uradowany Bliźniak nie myśląc wiele, wskoczył na konia tuż za Walkirią.
Kobieta westchnęła ciężko nad głupotą mężczyzn i pomknęli drogą (podniebną) ku Walhali. (wbrew pozorom NIE FENIU :P nie pozbywam się również Kanona XD THEY WILL BE BACK! XD)
W międzyczasie, gdy Shion znikł, ekipa rozpoczęła konkretną akcję... Właściwie akcję bez ładu i składu, mimo że Shaka próbował jakoś zorganizować tak zwaną obronę, to wszyscy jak zwykle go olali i zajęli się obroną własnej dupy, bądź ewentualnie konkretnej damskiej. XD
Tinwe chcąc się wykazać oddaliła się nieco od grupy i w mgnieniu oka została okrązona. Chociaż dzielnie dawała sobie radę, widać było, że przewaga niestety nie leżała po jej stronie.
DM, roztrzepany jak zawsze, zauważył jej sytuację troszkę za późno.
- Tinwe! - ryknął i nie zważając na nic, rzucił się w jej kierunku.
Akurat w tym momencie pojawił się z powrotem Shion w towarzystwie Shuu i Mu. DM odbił się od starego Barana i wpadł na Afro, który padając na mordę wleciał pod nogi Shury, a ten z kolei nie omieszkał zaliczyć gleby.
Korzytając z chwilowego zamieszania Amazonki podeszły jeszcze bliżej, natomiast Hera już celowała w złotą ekipę zaiwanionymi piorunami Zeusa.
Jakimś cudem dostrzegł to Saga i przekrzykując zgiełk, ryknął:
- Unik! Unik! Na bok, bo nas rozpierdoli!!
DM pozbierał się i poleciał w stronę Tinwe, przy której, nie wiedzieć kiedy, pojawił się jakiś elfowato wyglądający koleś.
Milo złapał Vedzie i razem z Camusem i jego Silką odskoczyli gdzieś w bok, byle dalej od pseudo siedziby Ateny.
Ikki (obecny Złoty Rycerz Lwa, o ile nie pamiętacie XD), Shaka i Saga widząc pewne zaniepokojenie w szeregach Amazonek (bo przecież były tak blisko przeciwnika, że ewentualny piorun stanowił zagrożenie również dla nich) rzucili sie do ataku.
Afro i Shura podnieśli się z ziemi i razem z Alde w ostatniej chwili złapali Shiona i przeteleportowali się z nim, o zgrozo, w sam środek armi Amazonek. (zamysły starego Barana pozostają nieznane XD)
Mu tymczasem złapał Shuu, gdy ta już chciała ruszyć za Sagą i jego grupą, i przenieśli się gdzieś na pobliskie skały.
Wszystko to działo się w mgnieniu oka więc, gdy piorun trafił w dach siedziby Ateny (gdyż Hera nie opanowała jeszcze dość trudnej sztuki celowania) w strefie zagrożenia zostali jedynie Dohko i Aiolos. Walące się na nich kolumny może i nie stanowiły zagrożenia, ale obaj stali kompletnie osłupiali i wpatrywali się w wejście. Nikt oprócz nich nie dostrzegł, że pojawiła się tam jakaś postać. To była Atena, czuli to, widzieli... Niemal równocześnie rzucili się do środka, wprost pod walące się ściany, tudzież część sufitu.
- Czy ich popierdoliło? - zdziwił się Milo dostrzegłszy ich zachowanie.
I nagle wszyscy stanęli jak wryci. Energia Dohko po prostu znikła...
- Nie ruszaj się stąd – przykazał Mu Iluzorycznej i przeteleportował się tam, gdzie jeszcze przed chwilą znajdował się nienaruszony front „Hotelu Ateny”.
Wśród unoszącej się chmury pyłu dostrzegł błysk złotej zbroi. To był Dohko... martwy.
Mu nie potrafił zrozumieć jak to się mogło stać? Jak tak stary i doświadczony rycerz mógł zginąć pod gruzami? Tak banalnie? Nagle doszedł do niego głos Aiolosa.
- Dlaczego... Ateno?!
Po chwili również i jego energia znikła.
Mu pognał w kierunku, z którego dotarł głos kolegi, ale za późno, Rycerz Strzelca leżał wśród gruzów martwy.
- Atena? - mruknął do siebie Mu. - Ale jak to? Zupełnie nie wyczuwam Ateny...
Powrócił do Shuu, która o dziwo siedziała na tyłku w bezpiecznej odległości od miejsca bitwy i nigdzie nie znikła. (święto XD)
- I co?
- Dohko i Aiolos nie żyją – mruknął Mu.
- Ale... jak to? - Shuu opadła szczęka.
- Też nie mogę tego zrozumieć. Tu działa jakaś inna moc poza Amazonkami i Herą – Baran zmrużył oczy. - Nie wiem czy to całe rozdzielenie się wyjdzie nam na dobre...
- Chcą nas wyeliminować po kolei?
- Możliwe.
- Wracamy – zadecydowała Shuu.
Mu westchnął ciężko. Najchętniej odstawiłby Shuu jak najdalej stąd, w bezpieczne miejsce, ale z drugiej strony tracenie jej z oczy nigdy nie było najlepszym pomysłem. Przenieśli się więc do Milo i Camusa oraz ich panienek. (XD)
Ta czwórka tymczasem całkiem nieźle sobie radziła.
Chociaż Milo dostrzegł dziwne zachowanie Wagi i Strzelca nie zadał sobie trudu, żeby sprawdzić co się stało. Miał ważniejsze sprawy na głowie, mianowicie intensywnie przeszkadzał Vedzi w udowodnieniu, że ona również wie jak się walczy. XD
Silene natomiast starała się powstrzymać swój naturalny odruch na widok krwi i bawiąc się odziedziczoną po Majris mocą, wykańczała Amazonki za pomocą Cienia.
Pojawieniu się Mu i Shuu obok nich towarzyszyło niespodziewane trzęsienie ziemi.
- Nieeeee podoooba mi się toooo – Iluzoryczna wyrżnęła pierwsza, a zaraz tuż obok niej glebnęła Silene.
- To trzęsieeeenieee źleee wróży – dorzuciła Vedzia.
I faktycznie miała rację. Spod ziemi, całkiem blisko nich, wyłonił się Shama.
- A tego pana nie lubimy – zauważył Milo.
- Nawet nie wiesz jak bardzo – mruknęła Vedzia.
Mniej więcej w tym samym czasie z gruzów wydostała się jakąś postać. Budynek bowiem został rozwalony zaledwie w jednej czwartej, poza frontem reszta stała nienaruszona. Postać owa pobiegła wprost w samo serce walki, po czym rzuciła się Ikkiemu na szyję.
- Braciiiiiiszkuuuuuu! - zapiszczał niemalże altem Shun. XD
Niegdysiejszemu Feniksowi zalatało oko.
- A ty tu skąd? - zdziwił się Saga.
- Widziałem na mieście jakąś dziwną kobietę, ona miała naprawdę dziwną aurę i w ogóle cała była dziwna – wyrzucił z siebie na jednym oddechu.
- Okej, zrozumieliśmy była dziwna – podsumował Ikki odciągając brata gdzieś w spokojne miejsce, co by mu się jakaś krzywda nie stała.
- Tak i ona jak się okazało szła tutaj.
- Jakoś... nie wiem czy zauważyłeś, ale mamy tutaj stado Amazonek, dziwnych kobiet do wyboru do koloru...
- Nie, nie, nie – pokręcił głową Shun. - Ona dopiero idzie po schodach. Chciałem wam to powiedzieć. Jechałem windą, ale gdy wysiadłem to nagle zawaliła się część świątyni i musiałem jakoś się przez to wszystko przekopać do wyjścia... w ogole... po drodze widziałem Dohko i Aiolosa... oni...
- Wiemy Shun, wiemy.
- A w ogóle od kiedy ty masz Złotą Zbroję? - popisał się spostrzegawczością Andromeda. XD
- Shun wiesz co, dzięki za informacje, ale może byś się ulotnił, tu nie jest zbyt bezpiecznie, a braciszek jest zajęty.
- Ale... jesteś niedobry! Awansowałeś i mnie na opijanie awansu nie zaprosiłeś?
Ikki poklepał Shuna po głowie jak zwierzaczka.
- Sory, ale naprawdę nie teraz!
W konwersacji przeszkodził Ryba szybujący w ich kierunku i brutalnie lądujący na Ikkim.
- A może pomogę? - zaoferował się wieczny pacyfista Shun, pomagając Rybie i bratu podnieść się.
- Shun spierdalaj, dobrze ci radzę – Fenikso-Lew zaczął tracić cierpliwość. (hybrydy się mnożą XD)
Andromeda położył uszy po sobie i pognał z powrotem w kierunku rozwalonego frontu świątyni. Widocznie część z windą nie zostałą uszkodzona.
Shama tymczasem nie ruszał się, przyglądał się zaledwie temu co działo się na polu bitwy.
Po chwili ziemia znów zadrżała, ale bez porównania słabiej niż poprzednio. Tuż obok Shamy spod ziemi (dosłownie) wyłonił się inny mężczyzna, z podłużnymi zadrapaniami biegnącymy przez cały lewy policzek, szyję i kończącymi się dopiero koło obojczyka.
- Sauri... - westchnęła Vedzia.
- Uważaj na nich – usłyszała szept Rinou tuż koło swojego ucha. - Przed Amazonkami broni cię Milo, ale i sama dałabyś sobie radę... ale Shama...
- No w końcu jestem boginią – mruknąła Różowa próbując się pocieszyć.
- Shamy powinni obawiać się nawet bogowie – usłyszała niezbyt optymistyczną odpowiedź. - On jest naprawdę niebezpieczny.
„Co ty nie powiesz?” pomyślała Vedzia, ale od tej chwili stała się dwukrotnie ostrożniejsza i przestała już zwracać uwagę na Amazonki i Milo. Skupiła się całkowicie na dwóch nowo przybyłych.
--------------------------------------------------
The Battle of SH XD połowa napisana na wykładzie pt. "Logika buddyjska" XD
Komentuj (14) 17.04.2008 :: 22:24
156.
- Wiesz co? - mruknęła Vedzia cicho, mając nadzieje, że jedynym który ją usłyszy będzie Rinou. - Jedno mnie cały czas fascynuje. Skoro jestem Gaią, jak twierdziliście, dlaczego nie mogę użyć jej mocy? Zresztą Shama i reszta nie powinni się obracać przeciwko...
- To nie do końca tak – przerwał jej wciąż niewidoczny Rinou. - Nie mamy na to teraz czasu, ale faktem jest, że ty jesteś tylko jedną z części Gai.
- Co to ma znaczyć? - Vedzia impulsywnie podniosła głos.
Milo obrócił się w jej kierunku zdziwiony.
- Ależ Vedziu, to przecież oczywiste, że muszę cię chronić.
- Co? A nie, nie – machnęła ręką, nadal nie spuszczając oka z Shamy. - Ty tam zajmij się sobą.
Skorpiona zdziwiło nieco to co usłyszał, ale nie specjalnie miał czas się nad tym zastanowić, bo znów któraś z Amazonek zaatakowała go.
Do Vedzi podeszła Shuu, więc Różowa nie miała okazji dopytać wojownika o co chodziło mu, gdy mówił o częściach Gai. Cóż to w ogóle miało znaczyć? Bogini w częściach? Jak puzzle?
- Czy tylko mnie zastanawia skąd się wzięło tyle Amazonek? - zagadnęła Shuu. - Z tego co ja pamiętam, u nas gościło nieco mniej, a ponoć były to wszystkie, które przeżyły masakrę Aresa...
Ranny Camus, któremu Silene dla odmiany nie pozwalała się wykazać, przyczłapał się do bezrobotnych dziewczyn.
- Właściwie masz rację – stwierdził po usłyszeniu spostrzeżeń Shuu.
Cała trójka osłaniana przez Skorpiona, Barana i Wampirzycę rozejrzała się wokoło.
- Wydaje mi się czy faktycznie ciała pokonanych Amazonek rozpływają się w powietrzu? - Vedzia wyartykułowała to co wszyscy dostrzegli.
- Iluzja... pieprzona iluzja! I ja tego nie zauważyłam od razu? - pacnęła się w czoło otwartą dłonią Shuu.
- Czy to wszystko to faktycznie iluzja? - zdziwił się Wodnik. - Przecież ja oberwałem całkiem na serio...
- Co musi oznaczać, że między iluzjami ukrywają się prawdziwe, żywe Amazonki. Nie wiedziałam, że one mają takie zdolności.
- Nie pora je teraz podziwiać – warknął Camus.
- Musimy dać znać wszystkim – stwierdziła trzeźwo Vedzi.
- Kochanie!!! - wydarła się Shuu. - Pozwól na chwilę!
- Nie wiem czy zauważyłaś, ale jakby jestem troszkę zajęty... - odkrzyknęło kochanie.
- Baranie... - mruknęła Shuu i szybko znalazła się przy boku Mu. - Bo widzisz skarbie, walczysz z powietrzem – poinformowała i po krótce wyjaśniła do jakich wniosków doszła wspaniała trójca.
Najgorzej, wydawałoby, sie powinno dziać się z kwartetem, który dzięki Shionowi wylądował w samym środku armi Amazonek. O dziwo jednak Afro (po niefortunnym locie i lądowaniu na Ikkim) powrócił i razem z Shurą, Alde i starym Baranem dawali sobie świetnie radę, pomimo że byli otoczeni ze wszystkich stron. Amazonki nie mogły przebić się przez Cristal Wall złośliwie co chwilę rozstawiany przez Shiona. Pozostała trójka atakowała, gdy tylko na kilka sekund ów mur znikał.
Nikt z nich nie zauważył żeby walczyli z iluzją, wręcz przeciwnie, ranne Amazonki wycofywały się robiąc miejsce dla zdrowych koleżanek lub po prostu padały na ziemie martwe bądź umierające, a to trafione wredną różyczką, a to przecięte jakby mieczem, to znów staranowane przez cios Byka.
W pewnym momencie, nie wiedzieć dlaczego, Alde opuścił bezpieczne towarzystwo kolegów i niemal zanurkował w tłum nacierających Amazonek. Stanął tuż przed jedną z niższych kobiet, odzianą w zbroję wyróżniającą się w tłumie. Kobieta o dziwo nie zatakowała go, zdjęła hełm i zadarła głowę, żeby spojrzeć rycerzowi w oczy, Afro przysięgał potem, że widział, jak jakaś zdradziecka łza spłynęła po jej policzku.
I wtedy kilka mieczy ugodziło Byka niemal jednocześnie. Trysnęła krew. Amazonki wydały z siebie okrzyk zapewne wyrażający radość, wszystkie poza jedną.
Alde wciąż patrząc na nią zachwiał się.
- Nieeeeeeeeeee! - wydarło się z głębi serca Achird (czyli tej Amazonki :P).
Nie pozwoliła mu upaść, przytrzymała i delikatnie ułożyła na ziemi, a jego głowę położyła na swoich kolanach. Nachyliła się i przez dłuższą chwilę szeptała mu coś do ucha. Zacięta, pochmurna twarz Byka wygładziła się, aż w końcu zamknął spokojnie oczy.
Trzech pozostałych rycerzy przyglądało się temu w głebokim szoku, tak samo jak znajdujące się naokoło Amazonki. Żadne z nich nie potrafiło do końca stwierdzić o co tu chodzi.
Szok był jeszcze większy, gdy Zbroja Byka rozbłysła oślepiającym blaskiem, po czym zmieniła właściciela. Dawna zbroja Achird sama opadła i zastąpiła ją nowa, złota zbroja, dopasowana do kształtów ciała nowego właściciela.
Alde odszukał dłonią twarzy Achird, delikatnie ją pogładził, wyszeptał kilka słów, których nie mógł usłyszeć nikt poza nią, po czym ręka opadła bezwładnie, jego energia znikła.
Trójka wciąż stała z rozdziawionymi paszczami, nie do końca wiedząc jak zareagować na taki obrót sprawy.
Czyżby Amazonka stała się spadkobierczynią Alde, przejęła jego Złotą Zbroję Byka? Ale jak to możliwe? Z drugiej strony zbroja wydawała się nie mieć nic przeciwko temu...
(sponsorowane przez logikę buddyjską XD po raz 2)
Achird siedziała chwilę przy ciele Alde, ale jasnym było, że on już odszedł.
- Co się z wami dzieje? – dał się słyszeć władczy głos i w sam środek cichego zgromadzenia, które jeszcze chwile temu walczyło zawzięcie, wpadła Schedar, dowódczyni straży przybocznej Królowej i właściwie głównodowodząca armią Amazonek. (tak poznaliśmy ją wcześniej, Achird też :P ale pewnie nikt już nie pamięta)
- Schedar... to Achird... ona... ma zbroję rycerzy – wytłumaczyła któraś z kobiet.
- COOOO??? ACHIRD????? - ryknęła wściekle.
Nowa rycerz Byka (O.o okej to brzmi dziwnie), delikatnie położyła głowę Alde na ziemi i powoli wstała. Jej ciemne włosy całkowicie zasłoniły twarz, trójka przyglądających się temu wszystkiemu zza Cristal Wall stwierdziła jednomyślnie, że było w niej coś przerażającego.
- Achird czyś ty do reszty zgłupiała – głównodowodząca dopadła swojej niegdysiejszej koleżanki. - Ściągaj to żelaztwo!
- Żelastwo? - złote oczy zaświeciły złowieszczo.
- Achird nie wygłupiaj się – próbowały przemówić jej do rozsądku inne Amazonki.
Właściwie była to idealna okazja do zaatakowania ich, ale jakoś żaden z trójki nie mógł tego zrobić. Zresztą mieli dziwne wrażenie, że w tej chwili jakikolwiek atak byłby nie na miejscu.
Shion przyjrzał się uważnie nowej właścicielce zbroi Byka i zmrużył oczy.
- Aha – mruknął.
- Co miało znaczyć to aha? - zainteresował się Shura.
- To co za chwilę zobaczysz.
Nagle oczy Achird rozbłysły i prawie równocześnie zaświeciła złota zbroja, a od jej osoby rozeszło się coś na kształt fali uderzeniowej powalając większość znajdujących się w pobliżu Amazonek.
- Z tą chwilą wyrzekam się swojego imienia, swojej pozycji i swojego pochodzenia. Nie jestem już jedną z was – ogłosiła twardo.
Po czym jej oczy spoczęły na trójce wciąż tkwiącej za Cristal Wall.
- Ja nie mam nic przeciwko – zaczął nawijać Afro. - Zresztą ten.... zbroja dobrze na tobie leży i w ogóle...
Shura skinął jedynie głową, że on też raczej nie ma nic przeciw.
- Nie wiedziałem, że któraś z Amazonek ma zdolności – stwierdził Shion przyglądając się jej podejrzliwie.
- Inne Amazonki też o tym nie wiedziały – usłyszał odpowiedź.
Przez chwilę trwała miedzy nimi jakaś cicha wojna, ale w końcu nawet stary Baran wydawał się akceptować zaistniały stan rzeczy.
Ogłuszone Amazonki powoli dochodziły do siebie.
- No koleżanko, twoje miejsce nie jest już po tamtej stronie barykady – stwierdził Shion i Cristal Wall rozwiało się w powietrzu.
Achird bez obaw stanęła w jednym szeregu z pozostałą trójką, wszak teraz była jedną z nich, zresztą tego życzył sobie Alde, a jemu nie mogła odmówić.
-----------------------------------
yayx OO' były urodzinny Raini... a mnie znowuż umknęło T_T przeprzaszam... kajam się (posypuje głowę popiołem i innym świństwem)
W każdym bądź razie, Shuu życzy Raini wszystkiego najlepszego szczrze bardzo, choć poniewczasie X.X
Komentuj (34)